RAFAL SZCZESLIWYTZ zawodu i z pasji jestem artystą malarzem , rzeźbiarzem, projektantem, wnętrzarzem.
Maluję obrazy–projektuję i tworzę mniej lub bardziej dziwne przedmioty – czasami kreuję też przestrzenie.Od lat zajmuje się również teorią sztuki , pisuję teksty teoretyczne i rozważania artystyczno-filozoficzne, niestety najczęściej do szuflady.Choć urodziłem się w Polsce ,to opuściłem ją bardzo wcześnie, bo w wieku 8 lat ( był to rok 1970) wyjeżdżając za granicę wraz z rodzicami, którzy zdecydowali się wówczas nielegalnie opuścić kraj. Przez lata żyłem najpierw we Francji, później w Afryce, w Belgii. Podróżowałem dość sporo po świecie. W sumie przez 24 lata w Polsce nie było mnie wcale. Miałem status uchodźcy, i czułem się po prostu ( i czuję się zresztą nadal) obywatelem świata. Jednak w 1994 roku , na fali tzw. ”transformacji” , przekonany o tym iż w Polsce tworzyć się będzie nowa rzeczywistość , zdecydowałem się powrócić do kraju aby jako artysta aktywnie uczestniczyć w tym procesie. Byłem już wówczas „dyplomowanym artystą” , i po ukończonych studiach na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Brukseli żyłem w Burundi , w Afryce środkowej. Byłem pełen ideałów – ale i  kulturowych rozterek – pełen pasji…. Chciałem realnie zmieniać Świat.
Po wstępnym „szoku kulturowym” i bolesnym zderzeniu ze ” zmaterializowaną dialektycznie”
(lub nawiedzoną religijnie i nacjonalistycznie ) Polską rzeczywistością , zamieszkawszy na wsi pod Toruniem , przeszedłem na prawie 18 letnią „wewnętrzną emigrację”. Ten czas z kolei zakończył symbolicznie( ale i wybitnie fizycznie ) wielki pożar. Spaliła się w nim cała moja pracownia malarska , i warsztat w którym przez te lata zajmowałem się kowalstwem artystycznym , pracą  w metalu , w drewnie… Spaliło mi się też przy okazji – tym razem w sensie symbolicznym i psychologicznym – życie osobiste i rodzinne.
W 2010 roku zdecydowałem się w związku z tym na kolejną podróż , i kolejną przygodę , która po przez krótki etap na Mazurach , przywiodła mnie w końcu na Warmię. Osiedliłem się w starym po Niemieckim gospodarstwie na kolonii wsi Tłokowo, nieopodal małego miasteczka Jeziorany. Tu odtworzyłem – a w zasadzie stworzyłem na nowo swój dom i swoją pracownie , tu zdecydowałem się osiedlić , i to już chyba „na zawsze”. Północno-wschodnie pogranicze Polski ( i w pewnym sensie Europy) – Warmia , Mazury , Suwalszczyzna , Podlasie… to ten swoisty „Kraniec Świata” właśnie. A być może po prostu mój własny ,osobisty „kraniec” – a więc punkt docelowy mojej  życiowej podróży . Tu aktualnie żyję i pracuję – rysując , malując , rzeźbiąc , projektując meble i przedmioty

BACK